Nasz góró przedkłada „desktop” nad „pulpit”, „chartsy” nad „listę przebojów”, „mirrory” nad „odbicia lustrzane”… Na blogu Mikołaja nie znany nam bliżej Kuba pisze z sensem, zadając ciekawe pytanie:
Choć ja nic wspólnego z polską blogosferą nie mam, patrzę na to okiem postronnego widza, to i ja dzielę Wasze zdanie, moi przedmówcy
Autor kontrowersyjnego postu ideał widzi w zachodzie — zachodnich blogach. Dlaczego więc nie bloguje w języku niemieckim, francuskim czy angielskim i dla tamtejszych odbiorców? Skoro u nas się nie podoba to po co pisać i nerwy sobie szarpaćJa nie rozumiem, to coś podobnego do sytuacji, gdzie mąż przepija całą wypłatę w 2 dni i narzeka, że nie ma pieniędzy.
Zaś RAFi w komentarzach do swej notki postuluje używanie języka polskiego:
p.s. bardzo Ciebie proszę nazywaj jeśli to tylko możliwe wszelkie angielskie zwroty polskimi odpowiednikami. ŁAJTSPEJSY? GLOSY? MIRORY? Hjuston mamy problem … najwidoczniej.